AZS UMCS Lublin - wyniki ligowe
Kwiecień
15
2019

AZS UMCS Lublin - wyniki ligowe

Sezon ma się ku końcowi, ale w ostatni weekend swoje mecze rozegrały jeszcze Szczypiornistki MKS AZS UMCS Lublin oraz Futsaliści AZS UMCS Lublin.

 

Na wyjeździe zagrali:

Futsaliści

Futsaliści AZS UMCS Lublin przegrali w wyjazdowym spotkaniu ze spadkowiczem ‒ Odrą Opole 4-5. Było to ostatnie starcie sezonu 2018/2019. Akademicy zakończyli rozgrywki 1. Ligi Futsalu (Grupa Południowa) na 10. miejscu.

Mecz w hali Stegu Arena zielono-biali rozpoczęli bardzo ofensywnie ‒ ze zdjętym bramkarzem. Widać było, że celem jest zdobycie kompletu oczek. Dziki dążyły do szybkiego strzelenia bramki. Podopieczni trenera Artura Gadzickiego naciskali. Gospodarze sporadycznie wyprowadzali swoje akcje. Jednak robili to skutecznie. W 5. minucie mocnym strzałem Przemysława Hajkowskiego pokonał Przemysław Osuchowski i mimo dominacji Lublina, to Odra wygrywała 1-0. Chwilę później gospodarze mogli podwyższyć, ale tym razem świetnie nogami interweniował goalkeeper akademików. Podrażnieni lublinianie znowu ruszyli do ataków. Te przyniosły efekty. Do wyrównania w 7. minucie doprowadził Konrad Tarkowski (1-1). Podbudowani futsaliści AZS-u na prowadzenie wyszli niedługo później. W 11. minucie sytuację sam na sam wykorzystał Tomasz Ławicki (1-2). Gdy wydawało się, że to zielono-biali mogą zdobyć kolejną bramkę, gola strzeliła Odra. Na listę strzelców w 13. minucie wpisał się Mateusz Krzymiński (2-2). Nie mogliśmy narzekać na brak emocji. Akcja przenosiła się z jednej pod drugą bramkę. Jedną z nich wykorzystali gospodarze. Na 3-2 trafił Maciej Miga. Odra na koncie miała już cztery przewinienia. Po piątym sędzia podyktował przedłużony rzut karny, który akademicy zamienili na gola. Do przerwy było 3-3.

Po powrocie na parkiet miejscowi szybko odzyskali prowadzenie za sprawą Adama Kroka (4-3). Opole miało okazję na podwyższenie, ale skórę lublinian uratował Hajkowski. W 28. minucie było już 4-4. Dobre podanie Macieja Urtnowskiego wykorzystał Tomasz Ławicki, który najpierw świetnie przyjął piłkę, a następnie fenomenalnym lobem pokonał Bartłomieja Krzywickiego (4-4). Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy.W 31. minucie wynik na 5-4 ustalił Miga.

 

U siebie zagrały:

Szczypiornistki

Szczypiornistki MKS AZS UMCS Lublin pokonały we własnej hali wicelidera tabeli ‒ FutureNet Imperium Katowice 25-21. Do końca sezonu zostały dwie kolejki. Aktualnie podopieczne trenera Patryka Maliszewskiego są na 5. miejscu w tabeli.

Pierwsze minuty spotkania zdecydowanie należały do akademiczek z Lublina. Wynik otworzyła Agata Nazar (1-0). Podwyższyła Magdalena Markowicz (2-0). Bramkę kontaktową zdobyła Aleksandra Jaroszewska (2-1), ale trzema trafieniami odpowiedziały zielono-białe (5-1). Za nami było dziesięć minut gry. Wydawało się, że miejscowe w pełni kontrolują mecz. Impuls do odrabiania strat dwoma skutecznymi akcjami dała katowiczankom Weronika Podzimowska (5-3). W 22. minucie przyjezdne doprowadziły do remisu 8-8. Końcówka pierwszej połowy była bardzo emocjonująca. O prowadzeniu AZS-u przesądziły Jagoda Lasek i Magdalena Markowicz. Do przerwy zielono-białe wygrywały 13-10.

Po niej początkowo przewaga miejscowych się utrzymywała. Gospodynie miały jednak problem z pokonaniem dobrze spisującej się bramkarki rywalek ‒ Adrianny Mazurczyk. Ze swoich zadań wywiązywała się również po drugiej stronie Monika Nóżka. Po upływie dziesięciu minut na tablicy wyników było 15-13. Kolejne dwa gole rzuciły miejscowe. Po trafieniu Gabrieli Tomczyk prowadziły 17-13. W tej akcji świetną asystą popisała się Agnieszka Blaszka. Chwilę później znowu na listę strzelczyń wpisała się Tomczyk (18-13). Trener rywalek ‒ Janusz Szymczyk poprosił o czas. Po nim bramkę na swoim koncie zapisała Lasek (19-13). Akademiczki osiągnęły najwyższą tego wieczoru przewagę. Rywalki starały się zmniejszyć stratę (19-15). Skutecznie im się to udało. W 53. minucie było już tylko 21-20. Miejscowe grały w osłabieniu. Chwilę później karę dostały rywalki, a przewagę liczebną akademiczek wykorzystała Markowicz, uspokajając nieco sytuację (22-20). Zielono-białe poszły za ciosem. Tym razem do siatki trafiła Katarzyna Suszek (23-20). Kolejną karę dostały katowiczanki. Pięć minut przed końcem było 25-20. W tym czasie gospodynie nie dały sobie wyrwać ciężko wypracowanej zaliczki. MKS pokonał wicelidera 25-21.

- Myślę, że pozycja w tabeli nie odzwierciedla tego, jaki prezentujemy poziom. Bardzo żałowaliśmy porażki w Katowicach. Wtedy byliśmy jacyś zaspani. Dzisiaj widać było świeżość. Pokazaliśmy nasze walory. Cieszę się, bo obrona zaczęła pracować, jak powinna. Do tego między słupkami pomogła nam Monika, która stanęła na wysokości zadania. Dołączyły do nas dwie dziewczyny z zespołu juniorek. Dostają swoje szanse. Staramy się je wkomponować do drużyny z myślą o przyszłym sezonie. Uważam, że dzisiaj obie pokazały się z bardzo dobrej strony. Przed nami dwie kolejki. Nie odpuszczamy do końca! ‒ powiedział po zwycięstwie trener Patryk Maliszewski.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: AZS UMCS

Facebook

Youtube

Instagram

Wspierają nas