AZS UMCS Lublin - wyniki ligowe
Październik
15
2018

AZS UMCS Lublin - wyniki ligowe

Minionego tygodnia z drużyn AZS UMCS w Lublinie zagrali koszykarze, szczypiornistki oraz siatkarki. Ponadto na wyjeździe o punkty walczyły koszykarki, futsaliści i piłkarze ręczni AZS UMCS Lublin. 

 

U siebie grali:

Koszykarze

Przekonujące zwycięstwo odnieśli koszykarze U!NB AZS UMCS Lublin w meczu czwartej kolejki rozgrywek 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn. W hali MOSiR bez większych problemów pokonali ZKS Stal Stalową Wolę 88-61.

Wynik meczu otworzył Szymon Daszke (2-0). Przyjezdni odpowiedzieli “trójką” Leszka Kaczmarskiego (2-3). I było to ich jedyne prowadzenie w tym spotkaniu. Za nami była nieco ponad minuta gry. Od tego momentu inicjatywa leżała po stronie gospodarzy. Na półmetku pierwszej kwarty wygrywali 13-6. Skuteczną akcję wykonał dobrze spisujący się tego wieczoru Mateusz Wiśniewski. Po celnej próbie z dystansu Szymona Jaworskiego różnica wzrosła do trzynastu oczek (21-8). Koniec końców Stal zdołała nieco zmniejszyć straty. Po pierwszej odsłonie U!NB wygrywał 26-19.

Kolejne dziesięć minut było nieco bardziej wyrównane. Goście szybko ruszyli do ataku i to się opłaciło. Zbliżyli się do akademików na zaledwie dwa oczka (34-32). Trener Przemysław Łuszczewski był zmuszony poprosić o czas dla swojej drużyny. Po nim faktycznie gra jego podopiecznych wyglądała lepiej. Twarda obrona sprawiła, że rywale do końca drugiej kwarty zdołali oddać tylko jedną celną próbę. Natomiast w szeregach zielono-białych nadal skuteczny był Wiśniewski. Dobrze prezentował się także Patryk Wydra. Na przerwę akademicy schodzili wygrywając 44-34.

Po zmianie stron lublinianie nie pozwolili już sobie na utratę koncentracji, jaka miała miejsce kilkanaście minut wcześniej. Wiśniewski punktował raz za razem. O dobre rozegranie dbał Wydra, dla którego był to naprawdę solidny mecz. Oprócz asyst, punktował, a także zbierał piłki. Dodatkowo z dystansu skuteczne próby zapisali Daszke i Jaworski. U!NB zdominował trzecią kwartę. Po jej zakończeniu prowadził w spotkaniu 65-43.

Ostatnia odsłona nie odmieniła losów meczu. Trener Łuszczewski rotował składem. Na parkiet wchodziła zupełnie inna piątka. To nie odbiło się znacznie na jakości, choć widać było mniejszą skutecznością w pewnych elementach. Kilka razy trafił Bartosz Muda. Jego pojawienie się wniosło nieco świeżości pod koszem. W zespole gości najaktywniejsi byli Jakub Szubart i Karol Kindlik. To jednak było za mało na dobrze grających akademików. AZS przywitał się z własną publicznością w pierwszym meczu domowym zwycięstwem 88-61.

- Myślę, że to był najlepszy mecz w sezonie. Dzisiaj zagraliśmy mniej więcej to, co chcemy grać. Jednak na pewno to jeszcze nie jest maksimum naszych możliwości. Mocno przepracowaliśmy okres przygotowawczy i ta praca będzie procentować. Jeszcze nie ma pełnej świeżości, ale ona przyjdzie – skomentował rozgrywający akademików, Patryk Wydra.

---

Piłkarki ręczne

W czwartej serii gier szczypiornistki MKS AZS UMCS Lublin uległy u siebie SPR-owi Sośnica Gliwice 18-23. Dla podopiecznych trenera Patryka Maliszewskiego była to druga porażka w sezonie.

Wynik spotkania otworzyła Agnieszka Blaszka (1-0). Kolejne trzy trafienia zanotowały jednak przyjezdne (1-3). Tę przewagę konsekwentnie utrzymywały w dalszym fragmencie pierwszej połowy. Po dziesięciu minutach gliwiczanki wygrywały 6-2. Bramki dla nich w tym okresie rzucała głównie Aleksandra Abramowicz. Z czasem różnica rosła. SPR schodził na przerwę prowadząc 13-8. Wynik mógł być wyższy, ale rywalki nie wykorzystały dwóch karnych w końcówce.

Druga połowa rozpoczęła się dwoma trafieniami Jagody Lasek (10-13). Odpowiedziała Karolina Golec (10-14). Obraz gry wrócił do stanu z pierwszych trzydziestu minut. Grę kontrolowały gliwiczanki. Po kwadransie prowadziły 19-12. Na pięć minut przed ostatnią syreną różnica wynosiła już osiem goli (15-23). Końcówka była lepsza dla miejscowych, które trafiły cztery razu do siatki rywalek. Mecz zakończył się wynikiem 18-23.

MKS przegrał drugi mecz w sezonie. Aktualnie plasuje się na 8. miejscu w tabeli (6 pkt).

---

Siatkarki

Zawodniczki LUK AZS UMCS Lublin po raz drugi w ten weekend przegrały mecz ligowy. Po sobotniej porażce z SAN-Pajdą, tym razem lepsze okazały się młode siatkarki SMS PZPS Szczyrk II, które wygrały w Lublinie 3-0.

Mecz różnił się jednak od sobotniego. Mimo że w obu spotkaniach akademiczki nie ugrały choćby seta, to spotkanie ze Szczyrkiem było w ich wykonaniu dużo lepsze.

Początek był dla lublinianek bardzo obiecujący. Szybko objęły prowadzenie. Po skutecznej akcji na siatce Pauliny Konop LUK wygrywał 5-1. Przewaga utrzymywała się do stanu 10-6. Impuls do odrabiania strat rywalkom dała atakiem Martyna Borowczak (10-7). Dobra zagrywka i gra blokiem zawodniczek Szczyrku sprawiła, że to one objęły prowadzenie 11-10. W dalszej części seta walka była bardzo wyrównana. O zwycięstwie decydowała gra na przewagi. Zielono-białe prowadziły w niej 26-25. Jednak więcej zimnej krwi zachowały siatkarki SMS-u. Zdobyły trzy oczka z rzędu i to one wygrały (26-28).

Druga partia przebiegała nieco inaczej. Wyrównany był tylko jej początek. Od wyniku 5-5 inicjatywa należała do przyjezdnych. Po zagrywce Martyny Czyrniańskiej podopieczne Andrzeja Pecia prowadziły 10-6. Taka różnica utrzymywała się w dalszej części meczu, a z czasem zaczęła rosnąć.  Gospodynie popełniały dużo niewymuszonych błędów własnych. Po jednym z nich, przy wyniku 13-19, ich szkoleniowiec poprosił o czas. Rady trenera Jacka Rutkowskiego nie wpłynęły na postawę zespołu. LUK przegrał drugiego seta 18-25 i w meczu było 0-2.

Kolejna partia w pierwszej fazie toczyła się akcja za akcję. Ciężar zdobywania punktów w zespole z Lublina wzięły na siebie Natalia Gieroba, Sylwia Obszyńska i Karolina Karpiuk. Po ataku tej ostatniej LUK wygrywał 13-11. Mylić zaczęły się przeciwniczki. Przy wyniku 18-13, trener przyjezdnych poprosił o przerwę. Gospodynie dalej jednak grały swoje. Było już 23-18. Wydawało się, że wszystko zmierza w kierunku ich zwycięstwa. Pięć oczek z rzędu SMS-u sprawiło, że walka zaczęłą się od nowa (23-23). Podobnie jak w pierwszej partii oglądaliśmy grę na przewagi. Znowu lepsze okazały się rywalki, które wygrały 28-26. Akademiczki uległy Szczyrkowi 0-3. 

Szybki mecz i szybka porażka 0-3. Takim wynikiem zakończyło się sobotnie starcie siatkarek LUK AZS UMCS Lublin z MKS SAN-Pajda Jarosław.

Akademiczki w pierwszym secie prowadziły tylko raz. Po nieczystym odbiciu rywalek było 2-1 dla lublinianek. Od tego momentu boiskowe wydarzenia zupełnie zdominowały przyjezdne. MKS zdobył sześć oczek pod rząd i wygrywał 7-2. Tę serię atakiem z lewego skrzydła przełamała Karolina Karpiuk, zdobywając trzeci punkt dla zespołu z Lublina. Nadal jednak inicjatywę miały podopieczne trenera Piotra Pajdy. Przy wyniku 5-12 szkoleniowiec gospodyń poprosił o czas. Ten jednak niewiele zmienił. Dobrze w szeregach Jarosławia spisywała się Aleksandra Dudek. Po jednym z jej ataków SAN-Pajda prowadziła 17-9. W końcówce akademiczki zmniejszyły nieco straty, ale pierwsza partia pewnie padła łupem gości (19-25).

Kolejna odsłona przebiegała prawie identycznie jak otwierająca. LUK jednak dłużej utrzymywał kontakt z rywalkami, bo do stanu 9-10. Następnie świetną serię zanotowały przeciwniczki, które punktowały dziewięć razy pod rząd (9-19). Stało się jasnym, że tego seta również rozstrzygną na swoją korzyść. San-Pajda wygrała 25-15 i prowadziła 2-0 w całym meczu.

W trzeciej partii przyjezdne poszły za ciosem. Było to widać od pierwszych piłek. Szybko wypracowały gigantyczną zaliczkę (4-13). Bez cienia wątpliwości zwyciężyły 25-18, kończąć tym samym sobotni pojedynek.

 

Na wyjeździe wystąpiły:

Koszykarki

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin doznała pierwszej porażki w sezonie. Nie pomogło 25 punktów Brianny Kiesel. Akademiczki przegrały w Gorzowie Wielkopolskim 69-87.

Pierwsze minuty spotkania były bardzo wyrównane ze wskazaniem na lublinianki. Po upływie trzech minut, po dwóch z rzędu skutecznych “trójkach” Kiesel, Pszczółki prowadziły 10-4. Gospodynie zdołały jednak odrobić straty i wkrótce to one wygrywały 11-10. Zespół InvestInTheWest wykorzystał dużą ilość błędów podopiecznych trenera Wojciecha Szawarskiego. Po obu stronach brakowało mimo wszystko skuteczności. Po pierwszej kwarcie minimalną przewagę miały gorzowianki (20-17).

Kolejną odsłonę trzema punktami otworzyła Ariel Atkins (23-17). Tym samym odpowiedziała Kiesel (23-20). Po niej trafiła Kai James i Pszczółki traciły tylko jedno oczko (23-22). Po kilku minutach równej walki odskakiwać zaczęły zawodniczki z Gorzowa. “Trójka” Sharnee Zoll-Norman sprawiła, że miejscowe wygrywały 34-26. Przerwę na żądanie wziął trener Wojciech Szawarski. Do końca zostało około pięciu minut. W nich gospodynie nie dały sobie wyrwać wypracowanej zaliczki i po pierwszej połowie wygrywały 43-37.

Trzecią kwartę rozpoczęły od powiększenia przewagi (49-37). Szkoleniowiec lublinianek znowu poprosił o czas. Punkty dla Pszczółek w kolejnych minutach zdobywały Julia Adamowicz i Kai James, ale to było za mało, żeby zbliżyć się do przeciwniczek. Na półmetku tej części gry było 55-45 dla Gorzowa. Ostatecznie po trzech kwartach zespół Dariusza Maciejewskiego prowadził 67-51.

Ostatnia odsłona nie odmieniła oblicza spotkania. Trwała walka punkt za punkt, a to z każdą sekundą przybliżało do zwycięstwa gorzowianki. Tak też się stało. InvestInTheWest wygrał z Pszczółką 87-69.

---

Futsaliści

Przełamanie zanotowali futsaliści. AZS UMCS odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie 2018/2019. Dziki w czwartej serii gier pokonały Buskowiankę Busko Zdrój 2-1.

Obie ekipy nie przystępowały do sobotniego starcia w dobrych nastrojach. Nieco lepsze humory mieli jednak zawodnicy Buskowianki, których dotychczasowa zdobycz w lidze wynosiła dwa oczka. Bez punktów pozostawali natomiast akademicy.

Mecz lepiej zaczął się dla gospodarzy, którzy około 8. minuty wyszli na prowadzenie. Podrażniony zespół z Lublina szybko wziął się za odrabianie strat. Wyrównanie przyszło w 19. minucie. Gola zdobył Mateusz Szafrański. Do przerwy mieliśmy remis 1-1. Po zmianie stron jako pierwsi skuteczną skuteczniej zatakowali akademicy. Po kilku minutach na listę strzelców wpisał się Krystian Michalak (1-2). Obie drużyny miały swoje sytuacje, ale już żadna z nich nie zakończył się bramką. Dziki wygrały swój pierwszy mecz w sezonie. Na zwycięstwo przyszło im czekać do czwartej kolejki.

---

Piłkarze ręczni

W meczu piątej kolejki rozgrywek 2. Ligi Piłki Ręcznej Mężczyzn AZS UMCS Lublin nie sprostał na wyjeździe Pabiksowi Pabianice. Zielono biali ulegli 23-26.

Pierwsza połowa, a szczególnie jej początek były bardzo obiecujące dla młodej ekipy z Lublina. Wynik spotkania otworzył Przemysław Pawelczuk (0-1). Wyrównał Mariusz Kuśmierczyk (1-1), ale w kolejnych minutach cały czas minimalną przewagę utrzymywali podopieczni trenera Patryka Maliszewskiego. W 9. minucie zielono-biali wygrywali już 6-3. Było to duże zaskoczenie w starciu z wyżej notowanym rywalem. Gospodarze wrócili jednak do gry. Dzięki serii trzech trafień z rzędu był remis 6-6. Lublinianie znowu się poderwali. Bramki Przemysława Pawelczuka i Dmytro Dmytruka dały im zaliczkę (7-10). Ta zaczęłą rosnąć. W 26. minucie AZS wygrywał w Pabianicach 14-9. Końcówka należała do bardziej doświadczonej ekipy gospodarzy, którzy zbliżyli się na zaledwie jednego gola. Na przerwę zespół trenera Maliszewskiego schodził prowadząc 14-13.

Druga odsłona od początku była bardzo wyrównana. W zasadzie przez jej większą część toczyła się gra gol za gol. Przez większą, bo do 48. minuty, gdy było 21-20 dla akademików. Podobnie do tego, co oglądaliśmy we wcześniejszych meczach ligowych, zespół z Lublina w ostatnich minutach osłabł. Wykorzystali to miejscowi, którzy wygrali 26-23.

 

Źródło: AZS UMCS

Facebook

Youtube

Instagram

Wspierają nas